To był dobry rok!

11:00

Ostrzegam - ten wpis nie wniesie nic do Waszego życia. Nie dowiecie się niczego ciekawego. Nie opowiem żadnych fascynujących/nudnych historii. Dziś po prostu podsumuję poprzedni rok... I opowiem co będzie się działo w bieżącym. Lubię podsumowania, lubię planowania, więc nie byłabym sobą, gdybym tego wpisu z siebie nie wylała. Taka blogowa zapchajdziura, co by notki się co tydzień ukazywały. ;) No to jedziemy!


Podsumowanie


Ten rok nie był jakiś niesamowity, jeśli chodzi o liczby. Byłam na 4 podróżach, podczas których odwiedziłam zaledwie 6 krajów (Węgry, Czarnogóra, Włochy, Niemcy, Kuba, Islandia). Co mnie cieszy, podróże do Czarnogóry i Islandii zbliżyły mnie do mojego celu - odwiedzenie wszystkich stolic Europy. Co tu jeszcze z numerków... Kilometrów nie liczę, ale loty już tak! Udało mi się przeżyć 10 lotów! To już jest sukces :)

Tak jak mówiłam - ilość podróży nie robi wrażenia. Na mnie też nie, bo w poprzednich latach bywało, że wyjeżdżałam gdzieś nawet co miesiąc. Jednak... te podróże pochłonęły tyle kasy, że do tej pory ciężko nam się pozbierać! :)

To tyle podróżniczo. Bo życiowo to się dopiero działo! Wzięłam ślub. Z moim ukochanym już od 90 miesięcy (hehe, liczcie) Piotrusiem. Autorem większości zdjęć z moją buzią, które macie okazję widzieć na blogu. Pokłosiem zawarcia związku małżeńskiego były dwie nasze podróże poślubne - na Kubę i Islandię. Mam nadzieję, że odbędziemy jeszcze z milion takich pięknych, wspólnych przygód. Mam miłość! ♥️

Po podróżach i życiu prywatnych pozostaje mi poruszyć kwestię blogowania. Mam wrażenie, że w końcu się coś ruszyło. Że kto tu zagląda. Ba! Nawet czyta moje wypociny. Po wielu latach w końcu postanowiłam wyjść z ukrycia i zacząć opowiadać publicznie o moich wspomnieniach. Udało mi się wystąpić w Świeciu na festiwalu podróżniczym, w Grudziądzu na spotkaniu podróżników i w moim rodzinnym mieście - Toruniu na Wieczorze podróżnika. Na pewno będzie tego więcej :)


Planowanie


Jak chyba każda osoba, która cierpi na uzależnienie od podróży, robię milion planów na przyszły rok. Już teraz wiem, że część na pewno uda się zrealizować, część to moje wielkie marzenie i nie wiem jak to wyjdzie. Jeśli nie macie jeszcze planów na majówki, ferie, wakacje i inne - czytajcie! Może coś Wam wpadnie w oko :)


1. Jordania

Właściwie w momencie, kiedy to czytacie - właśnie w Jordanii jestem. Także jeden punkt na pewno udało mi się już zrealizować ✓


2. Dokończyć te walone stolice

Tak - już trochę mam tego dość, że wszystkie (no, prawie wszystkie) moje podróżnicze plany są podporządkowane stolicom. Tak więc z ręką na sercu przysięgam - w końcu zaliczę Berno, Tiranę i Sarajewo. Wtedy będę mogła z czystym sumieniem jechać na drugi koniec świata :). Oczywiście poza stolicami, mam w planach inne fajne miejsca w tych krajach (Szwajcaria, Bośnia i Hercegowina, Albania dla niezorientowanych).


3. Odwiedzić w końcu stolicę POLSKI

Tak, wiem. To trochę żałosne, że jeżdżę po Europie, świecie, a swojego kraju kijem nie tykam. Mam jednak na to dobre, a nawet bardzo dobre wytłumaczenie - zostawiam sobie Polskę na starość. Gdy już nie będzie mnie stać na zagraniczne wojaże, będę jechała na polską wieś. Chociaż... takie wakacje w Grecji nie są przypadkiem tańsze od tygodnia w Sopocie? ;). A tak na serio - byliśmy w 2018 w Warszawie na weekend. Zimny, listopadowy weekend. I mega nam się podobało! Musimy to powtórzyć, jak już będzie cieplej.


4. Rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady

Jak wyżej. Chociaż na trzy dni :).


5. Zrealizować chociaż jedną z trzech zimowych podróży marzeń

Czyli niemieckie jarmarki bożonarodzeniowe, wioska św. Mikołaja lub gdzieś północ na zorzę polarną. Już dwa razy prawie na jarmarki się wybrałam, ale zawsze coś stawało na drodze do nich... W tym roku musi się udać.


6. Bujnąć się gdzieś dalej na rowerze

A co tam, przecież to nie może być takie straszne...


7. Zrobić patent żeglarza jachtowego

Powiem Wam tak - powinnam omijać festiwale podróżnicze/prelekcje szeroki łukiem. Bo potem a to do Omanu wyjeżdżam, a to chcę pływać jachtem. No i właśnie jedna taka prelekcja o łódkach mnie wciągnęła. Od wiosny uczę się pływać!


8. Ruszyć z językiem rosyjskim

Już tyle razy próbowałam, że tracę nadzieję. Czy tylko mi ruski sprawia taką trudność? Podobno miał być łatwy?!


9. Nauczyć się snowboardować

Tak moi mili! Pozostaje modlić się, aby tylko rąk nie połamać. Najlepiej do Matki Boskiej Snowbordowskiej.


10. Oman

Najlepsze pozostawiłam na koniec. Ha! Strasznie się cieszę, że uda się tam pojechać. A to wszystko dzięki Annie Polakowskiej z bloga www.omania.pl. Wchodźcie i się inspirujcie się. To w końcu jedyny kraj na "O".


A jak u Was? Chwalcie się, gdzie byliście w 2018 i jakie macie plany na 2019. Jak mówią mobilki SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO! 

Zobacz też

2 komentarze

  1. Uwielbiam czytać "cudze" podsumowania! I planować też. Miałaś fajny rok zatem niech ten nie pozostanie w tyle.
    Podobnie jak Ty liczę odbyte loty, w zeszłym było ich 12. W Omanie byłam tylko na lotnisku ale muszę tam wrócić koniecznie bo kraj fascynujący. Jordanię mam zaplanowaną na sierpień, taki prezent na urodziny.
    I bujnij się koniecznie na tym rowerze bo rowerowanie jest super a świat widziany z perspektywy siodełka ma całkiem inny wymiar.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bośnię polecam. Niestety nie spędziłam tam zbyt wiele czasu, ale wystarczyło by się z Bośnią zaprzyjaźnić i marzyć o powrocie ;)

    OdpowiedzUsuń