#7 Reykjavík

10:45

Reykjavík jest 42 stolicą Europy, którą odwiedziłam. Mam wrażenie, że większość osób omija to miasto szerokim łukiem, bo przecież szkoda tracić czasu na ulice, budynki, kiedy wyspa jest pełna cudów natury. Właściwie jest to całkiem logiczne. My jednak wbrew wszystkim odwiedziliśmy Reykjavík. Powód numer jeden jest oczywisty - mój plan odwiedzenia wszystkich europejskich stolic. Drugi, to taki organizacyjny - chcieliśmy być stosunkowo blisko lotniska, gdyby tak na przykład auto stwierdziło, że ono ma wszystko w dupie i nie jedzie dalej. Mimo, że rzeczywiście miasto nie jest obsiane zabytkami, jest bardzo przyjemne. Pogoda sprzyjała (co jest zaskakujące) i bardzo miło spędziliśmy w Reykjavíku cały jeden dzień. Myślę, że z powodzeniem można by spędzić tam nawet dwa dni, lecz my już na to czasu nie mieliśmy.


Reykjavík i okolice są zamieszkane przez 2/3 całej ludności wyspy. Co również nie daje jakichś niesamowitych liczb, bo jest to około 230 000 osób. Jak wspominałam, nie ma tu pięknych zabudowń, ale miasto ma klimat. Jest sielsko :). Z miejsc wartych zobaczenia jest na pewno Kościół Hallgrímskirkja, którego projekt był inspirowany Svartifoss - wodospadem, który jest otoczony bazaltowymi sześciokątnymi kolumnami. Na szczycie wieży jest taras widokowy, na który za opłatą można wjechać. 





Zabudowa Reykjavíku jest niska. Co chwilę można spotkać się z charakterystycznymi kolorowymi domkami, często obudowanymi blachą falistą. Spacer takimi uliczkami jest naprawdę bardzo miły. Zwłaszcza, że nie ma tam wielu turystów, a ruch samochodowy bardzo mały. 






W samym centrum miasta można znaleźć jezioro Tjörnin, a tuż obok budynek ratusza (którego nie ma na zdjęciu, ale jeziorko było fajniejsze ;)).



Miejsce, które zauroczyło nas najbardziej to Harpa - budynek sali koncertowej. Myślę, że to takie już zboczenie zawodowe, ale serio - ten budynek jest mega. Zwłaszcza, kiedy świeci słońce. Wtedy przez okna wpada światło i wewnątrz jest gra kolorów, odbić, cieni. Pięknie to wygląda!




Musimy się też pochwalić, bo to właśnie w Reykjavíku zjedliśmy najdroższy obiad w życiu. Kupiliśmy sobie rybkę i już wyparłam ile zapłaciłam.Ale to było dużo za dużo. Co więcej - był to jedyny posiłek na wyspie, który był zjedzony w knajpie. 


Po kilkugodzinnym spacerze, obiedzie i deserze ruszyliśmy na lotnisko. Jednak wcześniej zahaczyliśmy o Perlan. Pokazał je nam nasz host u którego spaliśmy w Reykjavíku. Pojechaliśmy tam głównie z powodu tarasu widokowego (w sumie był lepszy niż ten na wieży kościoła). Jednak jest to również muzeum, restauracja, a przede wszystkim gigantyczny zbiornik, który zaopatruje Reykjavík w gorącą wodę pobieraną ze źródeł. 





Jestem bardzo ciekawa, czy ktoś z Was był w Reykjavíku. I przede wszystkim jak uważacie - czy warto tracić czas na pobyt w mieście, gdy na każdym rogu wyspy czają się wodospady? ;) Dajcie znać!

Zobacz też

2 komentarze

  1. O Reykjavik dobrze zahaczyć, w końcu to najdalej wysunięta na północ stolica :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda bardzo ciekawie. Miasto jest zadbane i chyba mało tam bardzo starych budynków.

    OdpowiedzUsuń