#3 Islandia południowa

10:35

I jak? Golden Circle się podobało? Nie wiesz o co chodzi? To koniecznie nadrób poprzedni wpis :) Bo już dziś jedziemy na południe Islandii. Będzie fajnie!




Seljalandfoss


Mieliśmy okazję nocować tuż obok tego wodospadu. Początkowo myślałam, że będzie dość głośno, ale oczywiście martwiłam się na zapas. Ciekawostką jest, że sam Justin Bieber nagrał przy tym wodospadzie fragmenty swojego teledysku. Z tego samego powodu popularny jest wrak samolotu, o którym piszę kilka zdjęć niżej. Wodospad ogląda się z dwóch stron – można pod nim przejść, ale wtedy jest się całym przemoczonym. Na szczęście mieliśmy auto z klimatyzacją, więc zanim dojechaliśmy do kolejnego miejsca, zdążyliśmy wyschnąć ;).

nocleg





Seljavallalaug


Najstarszy islandzki basen geotermalny. Został wybudowany w 1923 roku, aby Islandczycy nauczyli się pływać. Tak... mi też ciężko uwierzyć, że naród żyjący na wyspie nie posiadł już wtedy tej zdolności ;). Z biegiem czasu, takich baseników powstawało więcej i więcej, aż w końcu mało komu opłacało się chodzić wiele kilometrów do Seljavallalaug. Basen obecnie nazwałabym "opuszczonym", bo raczej kąpią się w nim głównie turyści. Pomijając widoki, sama kąpiel nie należy do najprzyjemniejszych, a to z powodu stanu czystości wody. Może gdyby wstęp na niego był płatny, basen byłby lepiej utrzymany? 



opuszczony basen Islandia

Skógafoss



To jeden z największych wodospadów w Islandii. Mierzy 15 metrów szerokości oraz 60 metrów wysokości. Można go oglądać z dołu (jak widać na pierwszym zdjęciu), lub z góry (zdjęcie drugie). Do tarasów widokowych na górze prowadzą schody, więc wchodzenie nie jest zbyt skomplikowane. I co najlepsze - z wodospadem wiąże się legenda! Pewien Wiking schował w jaskini za wodospadem skrzynię ze złotem. Po latach skrzynię znaleźli okoliczni mieszkańcy. Pochwycili za pierścień i chcieli ją otworzyć, lecz w ręku został im tylko złoty element, a skrzynia wyparowała... Obecnie pierścień znajduje się podobno w jakimś muzeum ;)








Wrak samolotu DC-3



Drodzy moi... Jeśli wybieracie się na Islandię... I będziecie mieli w planach wrak samolotu... To sobie odpuśćcie! Proszę! Gdybym ja nie była mądrzejsza od jednej znajomej, gdybym nie postawiła na swoim... Myślę, że ten dzień mógłby być lepszy. A teraz - o co chodzi? Wrak samolotu jest znany bo... jest znany. I Justin Bieber jeździł po jego dachu na deskorolce. Jeśli nie wiecie o co kaman, to wskakujcie na youtuba i wpiszcie "I'll show you". Teledysk bardzo ładny, pokazuje piękno Islandii, takie tam... Jednak aby do rzeczonego wraku dotrzeć, trzeba iść drogą jak na zdjęciu pod spodem przed prawie 4 km. W jedną stronę! Sama droga nie jest męcząca. Bo ani górek nie ma, powierzchnia utwardzona. Jednak gdy krajobraz jest non stop taki sam, to trochę się nudzi. Poza tym: wiatr, deszcz, słońce, wiatr, deszcz, słońce, itd. Czemu samolot tam jest? Bo musiał lądować awaryjnie. I tyle. Nawet nikt nie zginął. 

Dakota DC-3



Dyrhólaey



Nazwa to połączenie trzech słów: drzwi, otwór i wyspa. Skały Dyrhólaey tworzą klify o wysokości nawet 120 metrów. Nieco dalej, można spotkać bardzo charakterystyczne formacje skalne, wyłaniające się z wody. Najwyższa z Iglic - Háidrangur, która mierzy 56 metrów, została po raz pierwszy zdobyta przez człowieka w 1893 roku. Wystające z wody skalne formacje są zresztą od wieków odwiedzane przez lokalnych mieszkańców, którzy w sezonie zbierają na nich jaja ptaków morskich. Podobno niektórzy wierzą, że te skały to trole! Najbardziej charakterytycznym elementem tego miejsca jest wielki otwór w skale budującej cypel, tworzący łuk. Według wikipedii, kiedyś przeleciał przez niego mały samolot! Klify to nie tylko jednak piękne widoki. To miejsce, którym można spotkać przesłodkie maskonury :)







Vikufjara


Czarny piasek robi niesamowite wrażenie. Jest trochę jak nasz, bałtycki, tylko kolor się nie zgadza! Powstał on z lawy z wulkanu nieopodal Vík í Mýrdal. Gdzieś czytałam, że gorąca lawa spływała do lodowatego oceanu i różnica temperatur sprawiła, że popękała ona na miliardy maleńkich kawałeczków, tworząc w efekcie drobny, czarny piasek. Jeśli to nie jest prawda, dajcie znać! Bo nie chciałabym przekazywać głupot dalej :)



Fjaðrárgljúfur


Ta trudna nazwa do wypowiedzenia (nie znam islandzkiego, wybaczcie ;)), to nazwa kanionu. Jest głęboki nawet na 100 m i długi na 2 km. Kanion wydrążyła rzeka Fjaðrá. Naukowcy twierdzą, że kanion mógł powstać nawet 9000 lat temu! To co będzie za kolejne 9000 lat? :) Wzdłuż kanionu prowadzi ścieżka, która kończy się tarasem widokowym. To niezapomniane widoki. 





Svartifoss


Wodospad znajduje się na terenie Parku Narodowego Vatnajökull. Jest jednym z najbardziej charakterystycznych islandzkich wodospadów, a to wszystko z powodu otaczających go bazaltowych kolumn. Są one prawie czarnego koloru, więc można również spotkać się z nazwą Black Falls. Podobnie jak czarny piasek na plażach, Svartifoss swój wygląd również zawdzięcza różnicom temperatur. To efekt stygnięcia lawy po wybuchach wulkanu. Dzięki mroźnym wiatrom warstwa zewnętrzna błyskawicznie stygła, a w środku nadal była gorąca. W skutek tego krzepnąca lawa pękała, tworząc regularne kolumny. Wodospad jest na tyle rozpoznawalny, że był inspiracją do tworzenia m.in. kościoła w Reykjaviku. 







Svinafellsjökull


To jeden z południowych wypustów największego lodowca Islandii. Zobaczyć prawdziwy lód w połowie lipca to dopiero coś! Jedynym minusem było to, że lód był brudny. Nawet bardzo brudny. No ale nie można mieć wszystkiego ;)




Jökulsárlón


Zostajemy w klimacie lodowym. Jökulsárlón to w dosłownym tłumaczeniu laguna lodowcowa, i w istocie nią jest. Żałowaliśmy, że pogoda nie sprzyjała wychodzeniu z samochodu i oglądaniu lodowych krajobrazów... Fajną opcją jest wykupienie miejsca w łodzi i pływanie po lagunie. Musi to być niesamowite przeżycie. Szkoda, że nam nie było dane go doświadczyć... 





Diamond Beach


Początkowo mieliśmy trochę bekę, bo nie wiedzieliśmy o co chodzi z tą diamentową plażą. Że piasek się świeci? Że można znaleźć na plaży diamenty? No prawie! :) Dopiero kiedy zobaczyliśmy pierwszą bryłę lodu na czarnej plaży, zrozumieliśmy... To lód z lodowca, który wpada do oceanu, a ten wyrzuca go na plażę. Niektóre fragmenty lodu były mojej wysokości!




Wpis wyszedł dość obszerny, więc jeśli to czytasz, to bardzo Ci dziękuję, że zostałaś/zostałeś ze mną do końca ♥️ A za tydzień... jedziemy na wschód Islandii! :)

Zobacz też

0 komentarze