#1 Wokół Islandii w 10 dni

09:28

Dziś pierwszy wpis serii o Islandii! Od razu powiem, że ta podróż dała nam w kość. Zwłaszcza, że po powrocie z Kuby mieliśmy całe trzy dni odpoczynku w Polsce. A raczej ja miałam odpoczynek, bo Piotruś pracował... No ale przynajmniej możemy pochwalić się prawdziwym miesiącem miodowym!




Na Islandii byliśmy 10 dni – razem z przylotem i spacerem po Reykjaviku. Udało nam się objechać całą wyspę, choć przyznaję, że nie oszczędzaliśmy się i trzymaliśmy tempo. Grunt, to przygotowanie odpowiedniego planu i wtedy może się to udać. Mieliśmy wersję skróconą (tylko droga nr 1 prowadząca wokół wyspy) i rozszerzoną – z fiordami zachodnimi. Udało się nam zrealizować tą dłuższą, co daje ponad 2500 km. Tutaj brawa należą się mojemu zdolnemu mężowi, bo to on prowadził przez ten cały czas. Automatów się nie tykam  ;) Dziś będziecie mieli okazję przyjrzeć się bliżej naszemu planowi podróży, który udało się zrealizować.


DZIEŃ 1 - 86 km

Keflavik-Hveragerði

Tego dnia nie zrobiliśmy nic specjalnego. Po odebraniu bagaży i wypożyczeniu auta postanowiliśmy dojechać do kempingu, który byłby jak najbliżej tzw. Golden Circle. Korzystając z długiego dnia, podjechaliśmy do Hveragerði - kemping był dosłownie kilka kilometrów od gorącej rzeki, którą chcieliśmy zobaczyć jako pierwszą.



DZIEŃ 2 - 253 km 

Reykjadalur-Thingvellir-Geysir-Gullfoss

Tego dnia naszym celem było zobaczenie Golden Circle. To chyba najbardziej oblegany turystycznie region Islandii - jest bardzo blisko Reykjaviku. Myślę, że nawet gdyby te miejsca były po drugiej stronie wyspy, byłyby równie popularne. Są po prostu piękne i jedyne w swoim rodzaju! Może jest też tak, że tak bardzo mi się tam podobało, bo to było pierwsze spotkanie z islandzką naturą ;). Na koniec dnia, podobnie jak dzień wcześniej, również pojechaliśmy na kemping jak najbliższy kolejnej wybranej przez nas atrakcji. Okazało się, że bliżej być nie może, bo nocowaliśmy jakieś 50 metrów od Seljalandfoss!





DZIEŃ 3 - 76 km

Seljalandfoss-Seljavallalaug-Skogafoss-Wrak samolotu DC-3-Dyrhólaey-Víkufjara

Tego dnia nie zrobiliśmy zbyt wiele kilometrów, ale był to chyba najcięższy dzień ze wszystkich na Islandii. Było dużo miejsc do zobaczenia, a wszystkie były oddalone od głównej drogi o kilka kilometrów - trzeba było więc iść, iść i iść. Tego dnia mieliśmy szczęście i nocowaliśmy na couchsurfingu u Kadri - Estonki, którą kiedyś hostowaliśmy - i za to kocham CS!




DZIEŃ 4 - 283 km

Fjaðrárgljúfur-Svartifoss-Svinafellsjölll-Jökulsárlón-Diamond Beach

Ten dzień był również aktywny, jeśli chodzi o robienie kilometrów na piechotę. Pogoda nam nie sprzyjała, ale to na Islandii całkiem normalne i trzeba do tego przywyknąć. Mimo niepogody należało zaliczyć dzień do udanych - w środku lata widzieliśmy prawdziwy lód!




DZIEŃ 5 - 395 km

Fiordy wschodnie-Hot pot-Djúpivogur-Hengifoss i Litranessfoss

Głównym punktem tego dnia okazała się najlepsza wanna świata w środku pola. Z widokiem na fiord i wodą o temperaturze 40 ℃! Oczywiście nie zabrakło i wodospadów, bo na Islandii dzień bez wodospadu - dniem straconym ;)




DZIEŃ 6 - 226 km

Dettifoss i Selfoss-Viti-Leirhnjúkur-Hverir-Grjótagjá-Hverfjall-Dimmuborgir-Goðafoss

Region Kafla zdecydowanie jet moim ulubionym miejscem na Islandii. Wszędzie wali jajem (nie, że jest to mój ulubiony zapach ;)), z ziemi wydobywają się różne gazy, jest bulgoczące błoto, czynny wulkan, a nawet krater wypełniony wodą. Same najlepsze islandzkie rzeczy! :) Dzień zaczęliśmy jednak od... wodospadów oczywiście...





DZIEŃ 7 - 347 km

Fosslaug-droga na Vestfirðir


Ten dzień całkowicie poświęciliśmy na dojazd na Fiordy zachodnie. Po drodze zahaczyliśmy jednak o jedno miejsce - o drugi najfajniejszy hot pot, w którym mieliśmy się okazję kąpać. Trochę ciężko było go znaleźć, ale tym bardziej cieszyliśmy się, że się udało :). Po dotarciu na kemping, do Hólmavík, byliśmy załamani, bo z kolei był to nasz najgorszy nocleg...




DZIEŃ 8 - 435 km

Bunárfoss-Dynjandi-Garðar

Fiordy zachodnie to najdzikszy region Islandii. Zamieszkuje go niecałe 7000 osób, więc czasem przez kilka godzin ciężko było spotkać kogokolwiek poza owcami. Piękne widoki gwarantowane! :)




DZIEŃ 9 - 457 km

Latrabjarg-Rauðasandur-droga do Reykjaviku

Ciąg dalszy fiordów - trochę mieliśmy ich już dość, ale Piotrek dzielnie kierował, i udało nam się dojechać do Reykjaviku o ludzkiej porze. Tym razem, już po raz drugi, również spaliśmy na CS - u Polaka, który uświadomił nas nieco bardziej w kwestii fotografii :) Kolejny powód dla którego lubię couchsurfing!




DZIEŃ 10 - 50 km

Reykjavik

Wiele osób odradza odwiedzenie stolicy Islandii. My jednak, wbrew wielu opiniom, spędziliśmy cały jeden dzień w Reykjaviku. Z dwóch powodów - planu zaliczenia przeze mnie wszystkich stolic Europy oraz z bardziej błahego - chcieliśmy mieć blisko do lotniska ;)




A już za tydzień część właściwa relacji - zaczynamy od Golden Circle!

Korzystając z okazji zapraszam również na moją prelekcję o Islandii na Festiwalu podróżników "Piąty Ocean" w Świeciu. Już jutro (22.11.2018) o godzinie 17:00! Nie mogę się doczekać :)

Zobacz też

0 komentarze