#2 Kuba - informacje praktyczne

17:56

Kuba, 4-18.07.2018




Kuba, odsłona druga. Dziś o tym, jak nie dać się zwariować, kiedy wszyscy mówią, że to niebezpieczne, że jak to tak samemu tak daleko, że cholera tam panuje (hm... otóż - byłam tam, dalej jakoś żyję i serdecznie polecam taki sposób podróżowana!) i jak zabrać się za planowanie takiej podróży.

Dlaczego nie z biurem podróży?


Bo to nuda! Nie wyobrażam sobie zapłacić gruby hajs za leżenie plackiem na plaży czy przy basenie. Drinki w ofercie all inclusive mnie nie jarają, bo mojito ze słuszną porcją rumu wcale dużo nie kosztuje. Koszt naszej podróży zamknął się w 10.000 zł za dwie osoby. Co przeżyliśmy to nasze. A jeśli chodzi o biuro? Cena raczej podobna. Tyle, że jeśli chce się zobaczyć coś innego niż parasolkę zamiast nieba, oraz tą w drinku, trzeba bulić. I to nie mało... Poza tym nie kręci mnie ten styl podróżowania spędzania czasu, bo co kurde można dwa tygodnie w piachu robić?! 

Bilet lotniczy


Tuż przed Gwiazdką 2017 ceny biletów na lipiec 2018 r. z Warszawy do Hawany (z jedną przesiadką) oscylowały wokół 1700 zł za bilet w dwie strony. Ja głupia stwierdziłam, że poczekam (nie wiem na co) i oczywiście po tygodniu kosztowały już 3400 zł. Ostatecznie lot mieliśmy z lotniska Berlin Tegel z przesiadką w Zurychu i dzięki temu spędziliśmy jeden miły berliński wieczór. Jeśli chodzi o cenę, nie było tragedii, bo za dwa bilety w dwie strony zapłaciliśmy 4800 zł. Kupowałam je w okolicach kwietnia. 

Tarjeta de Turista


Czyli taka wiza turystyczna. Nie warto się nią zbytnio przejmować. Owszem, jest wymagana, ale jej zdobycie nie jest trudne czy czasochłonne tak, jak w wypadku wizy do USA. Najłatwiej i najspokojniej zakupić ją w biurze pośredniczącym, np. Opal Travel. Wszystko załatwia się on-line, potem karty przysyłane są pocztą. Super rozwiązanie bez poruszania się z domu. Do wyrobienia karty turysty potrzebne są dane z paszportu i dokładne daty wylotu i przylotu. Karta jest wydawana do 30 dni pobytu z możliwością jej przedłużenia już na wyspie.

Ubezpieczenie


Polisa ubezpieczeniowa od następstw nieszczęśliwych wypadków oraz kosztów leczenia jest obowiązkowa.  Brak ubezpieczenia może spowodować odmowę wjazdu do kraju. Poza tym Kuba jest jednak kawał drogi z Polski i nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Należy również zwrócić uwagę na to, gdzie kupujemy ubezpieczenie, ponieważ nie wszystkie firmy są akceptowane! Aktualna lista towarzystw ubezpieczeniowych znajduje się na stronie asistur.cu. Po kliknięciu w daną literę alfabetu (lista po lewe stronie), wyświetlą Wam się nazwy firm, których polisy są honorowanie na Kubie. Sami korzystaliśmy z oferty AXA Assistance.

Waluty


Na Kubie obowiązują dwie waluty. CUC (peso cubano convertible) oraz CUP (peso cubano). CUP dla lokalesów, CUC dla turystów. Walutę turystyczną można kupić w każdym kantorze za franki szwajcarskie, euro czy dolary, ale w wypadku tych ostatnich naliczana jest dodatkowa "karna" prowizja (dla Polaków polecam euro). Waluty CUP nie da się zdobyć w kantorach. Można za to poprosić kogoś lokalnego o wymianę, która nie do końca jest legalna, ale co tam ;). CUP przydaje się, jeśli chce się kupić bułkę piekarni czy przejazd autobusem miejskim. W sklepach ceny podawane w obu walutach, podobnie jak wejścia do niektórych muzeów. Czasem bywa na przykład tak, że trzeba zapłacić 5 CUP lub 5 CUC. Tyle że... 1 CUC = 25 CUP. Ciekawe!
Warto pamiętać, ze na Kubie nie ma możliwość płatności kartą. Są za to bankomaty. Kolejek przed nimi nie było, pieniędzy raczej też nie brakowało.

 

Noclegi


Najtaniej i najlepiej korzystać z noclegów, które oferowane są przez kubańczyków w ich własnych domach. Mowa o casa particular, czyli dosłownym tłumaczeniu - domu prywatnym. Jadąc poza sezonem (czyli naszym latem), nie ma się co przejmować noclegiem wcześniej. My mieliśmy zaklepany tylko pierwsze miejsce, w Hawanie. W pozostałych miejscowościach pokoje znajdowały się same! Jak? Właścicielom cas, zależy na klientach. Dlatego też polecają gościom usługi innych właścicieli z innych miast. Na przykład: jeśli Ana z Hawany poleciła nocleg u Mimi w Cienfuegos, to Mimi z Cienfuegos w przyszłości poleci Anę z Hawany. I tak się ten biznes kręci. Zazwyczaj cena polecanego noclegu jest taka sama jak we wcześniejszej casie. Jeśli chcesz zapłacić mniej/więcej, możesz nie korzystać z polecenia i po prostu szukać casy na miejscu. Są one oznaczone znakiem błękitnej kotwicy - nie da się go przegapić. Poza tym zazwyczaj na stacjach autobusów czekają naganiacze. Można się z nimi targować i przebierać w ofertach. Bywało i w naszym wypadku, że jechaliśmy w dane miejsce w ciemno i  nie mieliśmy najmniejszego problemu ze znalezieniem noclegu. Wiadomo, że istnieją też hotele, lecz są bardzo drogie i nas na nie na pewno nie było stać. 

Transport


Opcje są dwie. Pomiędzy miastami można poruszać się autobusami turystycznymi Viazul lub taxi collectivo. Dziś już nie bawiłabym się w autobusy, bo są niewygodne, śmierdzą, jadą długo i jest mało sympatycznie. Jedyny plus to klimatyzacja! Niestety siatka połączeń nie jest wybitnie rozbudowana, więc czasem aby dostać się z jednego miejsca w drugie, trzeba się przesiąść. Poza tym przy dłuższych trasach (400 km) podróż trwa cały dzień i robione są kretyńskie przerwy w środku pola w knajpie, którą ktoś (czyt. turysta) musi utrzymać. Dużo lepszym rozwiązaniem jest taxi collectivo. To taki blablacar - każdy musi zapłacić jakąś ustaloną sumę. Wygląda to tak, że kierowca przyjeżdża pod umówiony adres i zawozi Cię pod inny. Bardzo wygodna opcja, bo nie trzeba nosić plecaka ;). Polecam to rozwiązanie zwłaszcza w Hawanie, bo do dworca autobusowego z centrum jest dość daleko i trzeba płacić dodatkowo za dojazd na przystanek, więc cena jest wyższa, a i czas stracony. Taksówki również wygrywają starcie z autobusami, bo można przejechać się cudnym autem z lat 50-tych oraz spotyka się ciekawych ludzi. Taksówka bardziej skłania do rozmów niż autobus. 

Jedzenie


Należy się nastawić, że wszystko je się na mieście - od śniadania po kolację. Powody są dwa - w kwaterach nie ma możliwości gotowania, bo kuchnia nie jest udostępniana oraz to, że w sklepach nie ma nic... Trochę jak kiedyś w Polsce. Ceny w knajpach przypominały mi te z Europy zachodniej, więc wybitnie tanio nie było. Jest jednak zależność wysokości ceny od wielkości miasta. Po powrocie do Hawany z Viñales, nawet mojito za 3 CUC wydawało nam się rozbojem.  Dużym ratunkiem jest to, że śniadania zazwyczaj można zamawiać w casach, za opłatą oczywiście. Porcje były tak ogromne, że przez większość dnia byliśmy najedzeni. Dwa razy skusiliśmy się również na kolację podawaną przez Panią domu. Porcje również były nie do przejedzenia, ale powiem Wam, że te kobiety wiedzą co robią!


Język hiszpański


Szczerze... Bez hiszpańskiego też da się przeżyć. Sama coś tam daję radę, podstawy znam, więc czasem było się łatwiej dogadać moim poziomem języka niż na migi. W Trinidadzie prowadziłam nawet długą rozmowę z pewnym Panem o historii tamtejszego lotniska oraz o wieży telewizyjnej. Do dziś nie wiem jak to się stało, że wszystko rozumiałam a on rozumiał mnie! Poza tym, że znajomość hiszpańskiego czasem się przydaje, bo Kubańczykom jest zwyczajnie po prostu MIŁO, że odwiedził ich przybysz z Europy, który chociaż próbuje coś do nich mówić w ich ojczystym języku. Serio! Niektóre sprawy jest łatwiej zaklepać ;)

Internet


Istnieje, ale jest ciężko dostępny. Najpierw trzeba kupić kartę pre-paid na godzinę dostępu do internetu z unikalnym loginem i hasłem. Karty są dostępne w punktach ETECSA i kosztują 1 CUC. Są również dostępne karty półgodzinne i pięciogodzinne, ale cena w przeliczeniu na godzinę jest identyczna. Gdy już mamy kartę, trzeba znaleźć hot spot - nie jest to trudne. Zazwyczaj są to placyki w centrach miast z tłumami ludzi wpatrzonych w ekran smartfona. W Hawanie był problem z dostępnością kart do internetu, więc zakupiliśmy ją na „czarnym rynku” od czarnoskórego Kubańczyka. Wtedy jak głupki cieszyliśmy się, że 2 CUC za godzinę neta to tanio ;). Ważne, aby pamiętać o wylogowaniu się z sieci po skończeniu gadania na whatsappie czy wysyłania zdjęć na insta. Bo jak się człowiek nie wyloguje to internet leci i godzina zmarnowana. A 60 minut to na prawdę dużo! Jedna karta spokojnie nam starczała na kilka dni. 


Na co zwrócić uwagę?


Pierwszą ważną, najważniejszą chyba sprawą jest woda. Ale nie o piciu chciałabym mówić, bo wiadomo, że jak człowiekowi pocą się kolana od stania, to trzeba jej pić dużo. Jakość wody! To jest dopiero problem... Co niektórzy straszyli mnie, że woda z kranu nawet do umycia zębów się nie nadaje. No cóż - nadaje się, tylko nie można jej połykać. A co dopiero pić w dużych ilościach. Niestety niektórzy ludzie próbują oszukiwać na wodzie. Do mojito, czy lemoniady, może być podawana woda z kranu, więc trzeba uważać co zamawiamy w knajpie. Wiadomo, że nie mamy wglądu na zaplecze, ale jeśli barman robi drinka na Waszych oczach, dobrze, jeśli ta butelka wody gdzieś tam jet widoczna. Inną sprawą jest kupowanie wody i napojów tylko zamykanych fabrycznie. Pewien Kubańczyk ostrzegał nas, że nawet w restauracjach kelnerzy niby otwierają już kiedyś otwartą butelkę wody przy kliencie. Co jest w środku? Kranówa? Dowiesz się tego wtedy, gdy żołądek zacznie się buntować. Także tego... Butelki otwieramy sami!

Kolejna rzecz to cygara. W Hawanie - na ulicy, w okolicach Capitolu, krążą naganiacze. Zachęcają do zakupu "prawdziwych" cygar, z koopertywy, taniej niż w fabryce. Że niby pracownicy fabryki cygar mogą sobie coś sprzedać i przy okazji zarobić. Oczywiście cygara nie są oryginalne, a przy okazji jest to nielegalne (o czym dowiedzieliśmy się od właścicielki casy w której spaliśmy). 

Komary to duuży problem. To nie polskie, swojskie owadziki. Komary tropikalne to są takie małe skurwysyny, które przenoszą niebezpieczne choróbska. Warto więc zakupić przed wyjazdem repelent. My używaliśmy Mugga i muszę przyznać, że się sprawdził. Co do szczepień, to aż taką panikarą nie jestem. W przyszłości planując bardziej egzotyczne podróże na pewno o tym pomyślę, jednak Kuba wydaje się jeszcze całkiem cywilizowana i bezpieczna.

Będąc przy temacie chorób nie wolno zapominać o apteczki pełnej lekarstw. Na Kubie leki są bardzo ciężko dostępne, więc trzeba mieć wszystko. Od leków na biegunkę, do środków na zapalenie pęcherza przez tabletki na ból czegokolwiek oraz głupią wodę utlenioną.

Ostatnią sprawą jest słońce. No tak. Powiecie - na Kubie ostrzega przed słońcem? Głupia jakaś! Niestety dotkliwie się przekonałam, że krem z filtrem 50 oraz siedzenie w cieniu wcale nie ochrania przed spaleniem skóry. Tak więc - smarowanie filtrami powtarzamy często, nosimy kapelusze i nie opalamy się w pełnym słońcu! 🔆



Mili moi, powiedzcie. Jeśli byliście na Kubie, to może coś przeoczyłam? Na co zwracacie przy samodzielnym planowaniu dalekich podróży? A może jednak wolicie all inclusive?



A już za tydzień część pierwsza właściwej relacji z Kuby! ♥️

Zobacz też

0 komentarze