#3 Z Cetynii do Kotoru

16:54

17.02.2018 Cetynia, Czarnogóra


Jeśli nie czytaliście poprzednich dwóch części naszej czarnogórskiej przygody, koniecznie zajrzyjcie do wpisów: Podgorica anty-stolica oraz Ada Bojana, Stary Bar i straszna droga do Cetynii.




Rano, skoro świt (he he, jasne), wypoczęci, ruszyliśmy aby zobaczyć byłą stolicę Czarnogóry. Gdybym nie przeczytała, że to małe, niepozorne miasteczko było miejscem numer 1 na mapie tego kraju, w życiu bym się sama nie domyśliła. Podobnie jak tego, że to miasto studenckie. Być może rzeczywiście na ulicach spacerowało więcej młodych ludzi niż w Podgoricy, ale dalej ciężko się zorientować. Na pierwszy rzut oka Cetynia to mała mieścinka z jedną główną ulicą. Gdy drugi raz rzuci się okiem, okazuje się, że są tam jakieś ruiny, monaster, cerkiew i kilka ważniejszych budynków typu "Ministerstwo Kultury". Czyli ogólnie miasteczko dobre na dwugodzinny spacerek.

Moim zdaniem, najciekawszym miejscem jest wspomniany Monaster Narodzenia Matki Bożej. Całkowicie zniszczony w XV wieku, odbudowany w XVII. Klasztor można porównać do naszej Częstochowy. Jest z pewnością to jedno z najważniejszych duchowych miejsc w Czarnogórze.




Dalej, już rzut beretem na dwa punkty widokowe. Dotarliśmy jednak niestety tylko do jednego - było zbyt dużo śniegu, aby chodzić po śliskiej nawierzchni bez odpowiednich butów. 




Po szybkim obiadku na świeżym powietrzu ruszyliśmy w kierunku Kotoru. Ta droga właśnie była główną atrakcją dnia - 25 zakrętów. Bardzo ostrych, bo każdy miał 180 stopni. Cudowne widoki, przez które chce się zatrzymywać co chwilę. Duża dawka emocji i szczęścia... Początkowo bałam się, że droga położona tak wysoko może być jeszcze pokryta śniegiem (trochę nastraszyła mnie informacja turystyczna Cetynii), ale trafiliśmy na cudowną pogodę i szczęśliwie nic nie przeszkodziło, aby pokonać tę trasę. Żałowaliśmy tylko, że nie mieliśmy już czasu (ostatnio wspomniany krótki, zimowy dzień) na to, aby zapuścić się do Parku Lovćen. Cóż, kolejny powód, dla którego mamy w planach powrót do Czarnogóry!





Gdy zmierzchało, dotarliśmy do pięknego Kotoru. Nie sądziliśmy, że zabawimy tam aż tak długo... :)


Zobacz też

2 komentarze

  1. oo, w Cetynii są jeszcze dwa pałace książęce, siedziba prezydenta, kilka muzeów, liczne grono dawnych ambasadach z przełomu XIX i XX wieku i kolejnych kilka zabytkowych cerkwi. Wystarczy na kilka godzin zwiedzania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale mnie takie miejsca nie kręcą specjalnie :)

      Usuń