Co robić w Budapeszcie zimą?

17:34

13-15.01.2018 Budapeszt



W połowie drugiego dnia naszego pobytu w stolicy Węgier powiedziałam Piotrkowi „jeśli jeszcze raz wpadnę na pomysł żeby pojechać zimą w zimne miejsce to możesz mnie pobić i wykrzyczeć że jestem nienormalna". Tak profilaktycznie, wiecie. Żeby mi przypomnieć jak było mi zimno, jak marudziłam, jak bardzo wiał wiatr i jak mocno sypał śnieg z deszczem. Żebym sobie przypomniała, że za każdym razem jak wyjmowałam aparat zaczynało kapać z nieba. Mam nadzieję, że będę o tym pamiętała i że za rok zaplanuję ferie na ciepło...

Jak w tytule - co robić w Budapeszcie zimą? Odpowiadam - NIC! W ogóle najlepiej tam nie jechać... 

Jednak... do końca tak beznadziejnie nie było i jest wiele rzeczy do robienia/miejsc w które można pójść zimową porą. W muzeach nas nie było, ale oczywiście jest to dobry sposób aby za bardzo nie zmarznąć ;)

Ogrzać się w basenach termalnych 

My poszliśmy do pierwszego lepszego i być może to nie była zbyt dobra decyzja. Łaźnie Gellerta robią niesamowite wrażenie, więc po zobaczeniu zdjęć na ich stronie nawet nie pofatygowałam się, aby sprawdzić inne opcje. Fakt - stuletnie pomieszczenia gorących basenów robią robotę, ale szkoda, że przytrafiło nam się to, co się przytrafiło. Oczywiście nie jest to wina do końca samych pracowników, ale gości łaźni... Wszak ciężko kontrolować każdego pod względem higieny osobistej. Gdy wyszliśmy na zewnątrz, aby pomoczyć się w 36-stopniowej wodzie, zachwyciła nas mgła nad małym basenem. Nie zwracaliśmy uwagi na dużą ilość pływających. Nagle, po kilkunastu minutach w basenie, zauważyłam w wodzie zużytą podpaskę. Do tej pory w głowie mi się to nie mieści i ciężko w to uwierzyć, ale tak było. Nie poddaliśmy się jednak i poszliśmy do basenu wewnętrznego, w którym temperatura wody wynosiła 40 stopni. Tam również natknęłam się na wacik. Co z tymi ludźmi?! Wtedy odechciało mi się zupełnie wchodzić do któregokolwiek basenu. Za bilet całodniowy do Łaźni Gellerta płaci się 5750 forintów (dziś to około 80 zł!). Za taką cenę oczekiwałabym chociaż czystości...





Pospacerować bulwarem nad Dunajem 

Wiem, rozrywka dobra na każdą porę roku, ale gwarantuję Wam, że mróz tak przyspieszy tempo "spaceru", że od razu będzie Wam ciepło. Nie zważając na deszcz, śnieg, wiatr - postanowiliśmy zobaczyć pomnik, który opowiada całą historię bez zbędnych słów i nadęcia. Być może warto brać przykład z Węgrów i zamiast budować na każdym kroku nikomu niepotrzebne pomniki, warto postawić na coś prostego a jednocześnie tak mocnego?... Pozostawione nad brzegiem Dunaju buty opowiadają historię zabitych Żydów, którzy zostali rozstrzelani w czasach Holokaustu właśnie na bulwarach.



Zabawić się w ruin pubach

Jedno z fajniejszych miejsc w jakim byliśmy w Budapeszcie. Koncepcja jest taka, że stara, zrujnowana kamienica zamienia się w gigantyczny klub/pub - zależy od ruin pubu. Takich miejsc jest kilkanaście, ale odwiedziliśmy tylko jedno - to polecane przez naszych hostów Byliśmy w Szimpla kert i jesteśmy szczerze zachwyceni. Jak to w kamienicy, jest dużo pomieszczeń, a w każdym inny typ muzyki. Do wieczornego posiedzenia przy piwie czy popołudniowego przy kawie - idealne miejsce! Więcej o ruin pubach, na tej stronie.

Zjeść cieplutki obiadek za półdarmo

Lecso - knajpa w centrum, typu bar mleczny z tanim, węgierskim żarciem. Grunt, że ceny były fajne, porcje spore, samo jedzenie smaczne. Chociaż przyznam, że w życiu nie jadłam prawdziwych węgierskich dań, więc nie mam porównania! Zdecydowanie jednak odradzam wizytę w tym miejscu wieczorem - Lecso zmienia się w "ekskluzywną" restaurację z cenami trzy razy wyższymi niż za dnia. Do tego dochodzi irytujący właściciel, który non stop robi rundki wokół stolików i zagląda do talerzy, żeby sprawdzić czy aby wszystko jest dobrze. 

Wjechać na Wzgórze Zamkowe kolejką

Głównie warto to zrobić zimą, aby nie stać godzinę w kolejce do kolejki latem ;) Być może nie jest to rozrywka wysokich lotów, ale ja uwielbiam wszelkiego rodzaju wzniesienia (ale nie za duże!), z których można podziwiać miasto. Wiadomo, można wejść na Wzgórze o własnych siłach, w końcu jakaś gigantyczna góra to to nie jest (przy okazji pewnie zrobiłoby się cieplej), ale mimo wszystko fajnie było się przejechać te kilkadziesiąt sekund ;)




Zrobić zakupy w hali targowej

Kolejne miejsce, w którym można się ciutkę ogrzać. Po dwóch dniach mieliśmy niezłego skilla w znajdowaniu takich miejsc! Żałowaliśmy, że nie udało nam się do tego miejsca dotrzeć wcześniej, ale liczyliśmy, że około 18:00 będzie więcej sprzedających. Tak czy inaczej, miejsce warte zobaczenia. Bardzo klimatyczne, z różnymi lokalnymi produktami, chińskim szajsem oraz dużą ilością ludzi :)

Pobawić się śniegiem...

Taaak. Mieliśmy trochę śniegu i zrobiliśmy z niego pożytek. Polecam dużym i małym! Nie tylko w Budapeszcie ;)




Jeśli jesteście spragnieni Budapesztu, koniecznie zajrzyjcie do relacji z 2016 roku! :)




Zobacz też

1 komentarze

  1. Jak jest szaro, buro i ponuro to wszędzie jest nijak. Nawet w tak pięknym mieście jak Budapeszt. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń