Barcelona bez spiny

16:58

2-5.11.2017, Barcelona

Drugi raz w Barcelonie... I dalej mi mało :) Za pierwszym razem miasto odwiedzałam pod koniec września, tym razem na początku listopada. Muszę powiedzieć, że wizyta w Barcelonie poza sezonem to strzał w dziesiątkę. Nie ma aż takich tłumów (oczywiście jest jakiś milion ludzi na ulicach, ale nadal mniej niż w sezonie), temperatura bardzo sprzyja długim spacerom, a poza tym krótkie wakacje w trakcie semestru, są dla nauczyciela niezwykle odświeżające! Zapraszam również do relacji z mojego pierwszego wyjazdu do Barcelony, a tymczasem cofamy się do listopada 2017. Będzie bez spiny, na spokojnie :)

weekend w Barcelonie



O Barcelonie, czy ogólnie Katalonii ostatnio bardzo głośno. Każdy nagle robi się w takiej sytuacji ekspertem w dziedzinie katalonioznastwa, odradza wyjazdy, bo tam biją! Trochę jak z Ukrainą...  Wyprostujmy trochę sytuację. Fakty: Katalonia uważa się za niepodległą, protesty i proteściki cały czas się odbywają. Mity: krew na ulicach, połamane szczęki i codzienne pikiety na Placu Katalońskim. Tak więc - kupujemy bilety i lecimy na wakacje :)

Będzie dużo zdjęć i mało gadania!


Casa Milá

Inna nazwa budynku to La Pedrera. Jedno z wielu dzieł w Barcelonie autorstwa Autonio Gaudiego. A za tym nazwiskiem oczywiście idzie odpowiednia cena biletu wstępu ;) (od 20 €). Głównym punktem do zobaczenia jest dach z kominami o charakterystycznych kształtach. Budynek był odpowiedzią Gaudiego na nudę panującą w architekturze. Bardzo ciekawą rzeczą są ergonomiczne elementy wystroju zaprojektowane przez architekta, np. klamka ze żłobieniami w kształcie dłoni, czy krzesło z wyrzeźbionym siedziskiem oraz podłokietnikami tak, aby pasowało do kształtów właściciela.

weekend w Barcelonie






Parque de la Ciutadella

Park idealny! Oczywiście w parku powinno się odpoczywać i ogólnie najlepiej nic nie robić. Niestety Parque de la Ciutadella nie pozwala na całkowity relaks. A to wszystko za sprawą łódek, które kuszą. Oj kuszą... Zwłaszcza, że pół godziny pływania po malutkim stawiku kosztuje 6€. Niestety, nieprzyzwyczajone do aż takiego nadludzkiego wysiłku rączki trochę bolały... Ale na szczęście! Przecież jesteś w parku, prawda? Odpocznij :)

łódki w Parque de la Ciutadella







Parque del Laberinto de Horta

Park jest zdecydowanie oddalony od centrum, ale można dojechać tam metrem (stacja Mundet). Gdy znajoma powiedziała mi o tym miejscu, wiedziałam że muszę je odwiedzić. Moim marzeniem OD ZAWSZE było pobłądzenie w labiryncie. No to się zgubiłam i wyjść nie mogłam. Byłam zrezygnowana, ale po jakichś kilkunastu minutach udało mi się :) Park jest dość duży i miejsca do spacerowania nie brakuje. Poza tym Pan bileter był niesamowicie miły i zamiast normalnego biletu sprzedał mi o połowę tańszy, uczniowski. Czy to nie najlepszy komplement na świecie?! (Tak na prawdę to miałam banknot 50€ oraz jakieś drobniaki, a Panu nie chciało się wydawać, ale nieważne ;)).

Parque dle Laberinto de Horta






Port Vell

No tak, port jak port. Ale dla szczura lądowego to PORT :) A dla Polki są jeszcze PALMY. Wszędzie. Jak u nas topole. Poza tym, tak jak nam, może uda Wam się trafić na fajny zespół grającą gorącą hiszpańską muzykę!





Tibidabo

Z jednej strony piękny widok na miasto, z drugiej park rozrywki, a dla spragnionych przeżyć duchowych trzecia strona - Kościół Serca Jezusowego. Myślę, że poza tym warto również wspomnieć jak na Tibidabo się dostać. Opcji jest kilka, ale wspomnę o tej, którą sama wypróbowałam. Z Plaza de Catalunya linią L7 dojechałam do końca trasy, na przystanek Av. Tibidabo. Stamtąd najtaniej (bo można wsiąść w Tramvía Blau) jest wybrać autobus numer 196 i jechać znów do końca trasy. Tam należy zakupić bilet i wsiąść do Funicular de Tibidabo. Ta dam!






Montjuїc

Warto odwiedzić to miejsce za dnia i wieczorem. Gdy jest jasno, można pospacerować wśród pięknych okoliczności przyrody i architektury, zaś gdy ciemnieje - obejrzeć wodno-świetlne show. Niestety pokaz ominął mnie podczas obu wizyt w Barcelonie... Za pierwszym razem informacje, które mieliśmy na temat godzin startu show, nie pokrywał się z rzeczywistością. Za drugim podejściem w sumie tak samo, ale dodatkiem była burza...







Barrio Gótico

Według mnie, najbardziej urokliwe miejsce w całym mieście. Wąskie uliczki, delikatne zdobienia na budynkach. Jest co odkrywać!








Oczywiście dokładnie jak poprzednim razem nie udało mi się wejść do Sagrady. Tym razem zaspałam z zakupem biletów on-line, a jak rano chciałam zakupić bilet na miejscu, wejściówki się wyczerpały. Wspominałam również wcześniej o pokazie magicznych fontann Montjuїc, które po raz kolejny mnie ominęły. Cóż mogę rzec... Są powody, aby wrócić!

P.S.
Moja złota rada na sam koniec. Jeśli zamierzacie w głównej mierze poruszać się po Barcelonie środkami komunikacji miejskiej, koniecznie zakupcie kartę Hola BCN, przejazdy wychodzą znacząco taniej :)


A Wy za co kochanie Barcelonę? 

Zobacz też

6 komentarze

  1. Bardzo fajna wycieczka i ładne zdjęcia. Przyjemnie się spacerowało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością poczytałam u Ciebie o Barcelonie - tym bardziej, że coraz częściej to miasto "chodzi" po mojej głowie:)
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znakomite zdjęcia! To jest to, co lubię :) Nie wiem jak to się stało, że jeszcze nie dotarłam do Barcelony - muszę szybko to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Robisz przepiękne zdjęcia :) I bardzo dobrze, że dementujesz jkoby w Barcelonie miało trwać właśnie powstanie!
    Jeszcze nie wiem kiedy podbiję Barcelonę, ale wygląda na to, że faktycznie trzeba przygotować swój portfel jeśli chce się zwiedzić parę płatnych atrakcji, a wstęp do Sagrady po prostu zaplanować i kupić bilet w domu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w Barcelonie w marcu,czyli poza sezonem i tłumy były ogromne. Gdyby było ciut więcej ludzi, po Las Ramblas nie dałoby się chodzić i byłby ścisk jak na koncercie rockowym pod sceną. Nie wyobrażam sobie, jak to wygląda w sezonie, może kiedyś się odważę i sprawdzę ;-) Choć może w lecie ludzie uciekają z miasta na wybrzeże i nie jest aż tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Barcelona to miasto, które z jednej strony mnie totalnie wykończyło, bo pojechałam tam w ciemno, w sezonie, bez zarezerwowanego noclegu. Z drugiej strony było takim wytchnieniem po Camino. Miasto mnie zauroczyło, choć zamieszkać bym tam nie chciała. Większości miejsc nie widziałam, ale tam mi się tam podobało i chciałabym tam wrócić :)

    OdpowiedzUsuń