Pod prąd - Mińsk

18:12

Mińsk, 15-18.06.2017
 
Gdy mówiłam komukolwiek o mojej podróży do Mińska, prawie każdy robił wielkie oczy i mówił, że jestem głupia, albo coś w tym stylu. Bo państwo źle się kojarzy (a raczej osoba rządząca państwem), bo przecież tam nic nie ma, albo że jest niebezpiecznie (?!). Rzeczywiście, Mińsk nie zachwyci każdego, bo nie ma gotyckich katedr czy innych typowych zabytków. Jednak są tam miejsca, które ciężko spotkać gdziekolwiek indziej! Podejmuję próbę obalenia mitu o nudnym i brzydkim Mińsku :)

 

Jak dotrzeć do Mińska?

Moim zdaniem najlepszą opcją z możliwych jest samolot. Po pierwsze jest to możliwość najszybsza - nie trzeba tłuc się kilkunastu (albo i więcej) godzin w pociągu czy autokarze, bo lot z Warszawy zajmuje około godziny. Po drugie, wbrew pozorom, jest to sposób najtańszy! Przekraczając granicę w sposób tradycyjny, należy mieć białoruską wizę. A żeby ją otrzymać należy wybrać się do konsulatu - najpierw, żeby złożyć papiery, potem drugi raz aby ją odebrać. Jeśli ktoś nie mieszka w mieście, gdzie taki konsulat się znajduje, jest to czasochłonne i gotówkochłonne też. Przekraczając granicę na lotnisku, od niedawna można wizy nie mieć (przy pobycie do 5 dni). Reasumując, wybierając samolot zaoszczędzimy na opłatach związanych z wizą i na czasie. Należy jednak pamiętać o posiadaniu obowiązkowego ubezpieczenia - gdyby ktoś zapomniał kupić go wcześniej, można to zrobić przy przekraczaniu granicy.

Nocleg w Mińsku

Początkowo, planując podróż do Mińska zaklepałam sobie miejsce w hostelu, tak na wszelki wypadek, gdybym nie znalazła hosta. Okazało się jednak, że propozycji od couchsurferów miałam aż nadto (na pewno ponad 20), więc nocowanie w hostelu szybko odrzuciłam. Jeśli ktoś woli spać w hostelu, to za trzy noce w dobrej lokalizacji miałam zapłacić około 110 złotych. Cena na pewno nie odstrasza :) Ja miałam szczęście i trafiłam na Ines i jej cudowną rodzinkę, która traktowała mnie jak członka rodziny. Będę długo wspominać ten miły pobyt!

Co ciekawego?

Mińsk jest jednym z tych miast, które na pierwszy rzut oka nie mają wiele do zaoferowania turystom. Po wpisaniu w googlach hasła "Mińsk co zobaczyc" wyskakują zdjęcia głównie parków i kilku betonowych molochów. Miasto zostało bardzo zniszczone podczas wojny i w sumie nie ma miejsca w stylu starego miasta... Co więc robić w Mińsku? 

Cyrk

Za cyrkiem ogólnie nie przepadam. Nie lubię patrzeć na męczone zwierzęta... Jednak w Mińsku postanowiłam do cyrku pójść. Ale nie byle jakiego! Pierwszą rzeczą jaką mnie zdziwiła, był budynek. Nie namiot, ale duży budynek. W życiu nie myślałam, że cyrk może być w budynku (tak, wiem, powtarzam się, ale to naprawdę rewelacyjne). Na szczęście zwierząt nie było wiele, za to dużo było akrobacji, które sprawiały, że czasem na prawdę martwiłam się o artystów...






 

Wesołe miasteczko

W Toruniu, na Rubinkowie jest plac, na którym rozkładał się albo cyrk, albo wesołe miasteczko. W Mińsku, podobnie jak cyrk, wesołe miasteczko również jest stacjonarne! Nie odważyłam się wejść na najszybsze i najstraszniejsze karuzele, ale i tak nieźle się wybawiłam :). Jako pierwszy odwiedziłam Park Gorkiego, gdzie znajduje się diabelski młyn, czyli Ferris Wheel. Gondolki są otwarte lub zamknięte, ja wolałam jednak siedzieć w zamkniętej kuli, bo po prostu za bardzo się bałam. Widoki niesamowite! Drugie wesołe miasteczko to Park Czeluskincew, który jest raczej dla większych dzieci, niż Park Gorkiego. Wejścia na poszczególne karuzele nie są bardzo drogie (około 4-6 zł), więc spokojnie można spędzić tam kilka dobrych godzin :).



 
Balet

Akurat kiedy byłam w Mińsku, odbywał się festiwal baletowy. Postanowiłam więc kupić bilet i jeden wieczór artystycznie (jak się okazało, każdy wieczór spędzałam właśnie w tym klimacie :)). Były to trzy krótkie przedstawienia taneczne. Zarówno balet jak i orkiestra pokazały się z bardzo dobrej strony, więc bardzo polecam! Poza tym warto zobaczyć wnętrze teatru :).



 

Wycieczka poza miasto

Upalny dzień w mieście? Jest na to rozwiązane - Mińskie Morze! Na miejscu można wypożyczyć rowery wodne, łódki albo kajaki, pospacerować albo po prostu poopalać się. A to rzut beretem od Mińska :)



Trochę Starego Miasta

Trojeckie Przedmieście, Rakowskie Przedmieście, Górne Miasto to najurokliwsze zakątki miasta. Niestety nie ma tego zbyt dużo, ale dla amatorów kamieniczek i deptaków - serdecznie polecam. Tuż obok Wyspy Łez, która jest miejscem poświęconym ofiarom wojny w Afganistanie, można wypożyczyć rower wodny (albo po białorusku katamaran) i popływać po rzece Swisłocz.




Koncert plenerowy

Warto również poszukać wydarzeń, które są darmowe, bo są bardzo ciekawe! My z Ines, wybrałyśmy się na koncert muzyki jazzowej, który okazał się strzałem w 10. Tego samego dnia był również koncert rockowy, więc każdy powinien znaleźć coś dla ciebie i przy okazji spędzić miły wieczór w towarzystwie muzyki.

 

Lodowisko

Dawno nie jeździłam na łyżwach i naprawdę nie sądziłam, że uda mi się to zrobić w Mińsku! I to w połowie czerwca. W Polsce o tej porze, wszystkie lodowiska są pozamykane (przynajmniej w Toruniu ;)), a w stolicy Białorusi jest czynnych kilka! Bardzo fajna sprawa, zwłaszcza jeśli na zewnątrz panuje temperatura +25 stopni.




Mińsk zaskoczył mnie bardzo pozytywnie! Mam nadzieję wrócić kiedyś do Białorusi, nie do stolicy, a do mniejszych miasteczek i posmakować tym razem trochę natury. Mimo, że to nasz sąsiad, kraj rzadko jest odwiedzany i raczej pomijany w podróżniczych planach. Może warto to zmienić? ;)


 




Zobacz też

0 komentarze