Kopenhaga weekendowo

17:29

Kopenhaga, 2-4.06.2017

 

Kopenhaga przywitała nas piękną pogodą. Poprzedni weekend zdecydowanie zaliczam do udanych! Oprócz spalonego nosa i miliona piegów przybyła kolejna odliczona europejska stolica i podróżnicze doświadczenia :)

Jak dotrzeć do Kopenhagi?

Jeszcze niedawno miałam pomysł, aby użyć auta i do stolicy Danii dotrzeć drogą lądową. Porzuciłam jednak ten pomysł, gdy odkryłam (też mi odkrycie!), że bardzo tanio można dolecieć do Malmö w Szwecji, a stamtąd autobusem do Kopenhagi. Nie dość, że taki sposób jest najtańszy, to do tego chyba najciekawszy - przy okazji podróży autobusem można podziwiać most nad Sundem, który łączy Danię ze Szwecją.
 
Gdzie się zatrzymać?
 
Myślę, że nocleg to najbardziej kłopotliwa część podróży do Skandynawii. Nawet zwykłe hostele są drogie, a te tańsze (wcale nie takie tanie), mają beznadziejną lokalizację. W Kopenhadze udało mi się znaleźć hosta na couchsurfingu, z super lokalizacją. Oprócz tego, że nie płaci się za nocleg, można przy okazji zaoszczędzić na jedzeniu na mieście, gotując coś samemu :)
 
Komunikacja w Kopenhadze
 
Dania to podobno drugi kraj po Holandii, jeśli chodzi o ilość rowerów. Rzeczywiście - jest ich mnóstwo! Z tego powodu warto wypożyczyć rower i poczuć się jak prawdziwy mieszkaniec Kopenhagi :) Jeśli jednak nie mamy pieniędzy, lub po prostu wolimy, można z powodzeniem używać najtańszego środka transportu - swoich nóg. Dwa razy używałyśmy również autobusu. Siatka połączeń jest całkiem fajna, chociaż ceny biletów nie zachęcają - za bilet jednorazowy płaciłyśmy po 24 DKK (zależy to jednak od strefy). Bilety kupuje się u kierowcy podając przystanek na którym chce się wysiąść - trochę to kłopotliwe dla osób, które zupełnie nie znają miasta...
 
Czas na weekend pełen wrażeń!
 
Størget
Miejsce pozornie idealne na spacer. Zero samochodów, typowy deptak. Mówię jednak pozornie, ponieważ Størget to jeden wielki bazar. Szczerze, to spodziewałam się ulicy coś na kształt mojej toruńskiej Szerokiej. Niestety przechadzając się tym deptakiem nie da się nie wpaść na setki ubrań porozwieszanych prawie na środku drogi oraz chińskiego badziewia typu maskotka Świętego Mikołaja/renifera (serio?! Bombki w środku wiosny?). Na szczęście ulica ta prowadzi do jednego z najurokliwszych miejsc Kopenhagi, więc mimo wszystko warto się tamtędy przejść :)



 
Nyhavn
Kiedy mówiłam o "jednym z najurokliwszych miejsc Kopenhagi" miałam na myśli oczywiście kanał Nyhavn. Kolorowe kamieniczki nad kanałem są chyba widokiem, który kojarzy większość osób. Właśnie stąd odpływają stateczki zabierające turystów na wycieczki po kanałach Kopenhagi - ale o tym trochę niżej :)



 
Amalienborg
to oficjalna siedziba duńskiej rodziny królewskiej. Szczerze - wielki plac, jakich wiele. Interesującą sprawą jednak są gwardziści w charakterystycznych futrzanych czapach, przywołujących na myśl strażników z Londynu. Codziennie w południe można podziwiać uroczystą zmianę warty, której nie miałyśmy jednak okazji oglądać.




 
Mała Syrenka
Posąg przedstawiający postać z baśni Hansa Christiana Andersena można zobaczyć nieopodal Cytadeli. Nie wiem o co tyle szumu, ale turystów chcących sobie zrobić selfie z Syrenką było mnóstwo... Podobno jest to jeden z symboli Kopenhagi - ja jednak w pamięci wolę zatrzymać Nyhavn :)


 
Kastellet
Cytadela to XVII-wieczny fort. Bardzo ciekawy jest kształt fortecy. Patrząc na nią z lotu ptaka, można zobaczyć 5-ramienną gwiazdę. Obecnie na terenie Cytadeli są budynki wojskowe, jednak główną funkcją tego miejsca jest po prostu odpoczynek w przyjemnych okolicznościach :)

 

Østre Aulæg
Całkiem spory park. Można tu na przykład usiąść na ławeczce, położyć się na trawie, zasnąć (jak to niektórzy bezdomni robili), pohuśtać się :) Miejska dżungla - bardzo mi się podobała! W ogóle jestem fanką parków (ale to już jest wiadome od dawna).

 

Botanisk Have
Kolejny park, ale tym razem taki specjalny - ogród botaniczny. Panuje tu zakaz siedzenia na trawie, ale tylko w niektórych miejscach, oraz zakaz jazdy na rowerze. Nie oszukujmy się, nie jestem znawcą roślin, więc okazy znajdujące się w ogrodzie nie specjalnie mnie interesowały. Moją uwagę przykuła piękna szklarnia, która zdecydowanie króluje w parku :). Czyli, kolejne miejsce, w którym można odpocząć po nieprzespanej nocy odhaczone!

 
 

Kościół Najświętszego Zbawiciela
Zdziwieni? Ja i zwiedzanie kościoła? O to to nie :) Wieża we wspomnianym kościele jest najwyższym punktem widokowym Kopenhagi. Nie było nam dane jednak tam wejść, niestety. Kolejka była tak wielka, że byśmy chyba prędzej umarły z głodu (a byłyśmy wtedy baaardzo głodne) niż weszły na sam szczyt wieży. Szkoda, bardzo. Wejście kosztuje 40/45DKK.
 
Wycieczka kanałami
Stacja początkowa, skąd wypływają stateczki zabierające na wycieczkę kanałami Kopenhagi, znajduje się na samym końcu kanału Nyhavn. Są dwie opcje - droższa i tańsza. Różnią się one... niczym. Stromma, która ma lepszą lokalizację (sam koniec kanału), za godzinny rejsik kasuje 80 DKK. Bilety dwa razy tańsze, za 40 DKK, można kupić w białej, niepozornej budce po prawej stronie kanału. Trasa obu firm jest identyczna, więc po co przepłacać?



 

Kogens Have
Taak, kochamy parki, więc ten również znalazł się na mojej liście "co robimy w Kopenhadze". Park wyróżnia się tym, że to ogród królewski! (w sąsiedztwie mamy całkiem fajny zamek). Jest to również (przynajmniej tak mogę wnioskować po ilości ludzi w tym miejscu) miejsce chętnie odwiedzane w weekendy przez Duńczyków. Myślę, że piknik w Kogens Have jest jednym z punktów, które trzeba odhaczyć będąc w Kopenhadze!


 

Christiania
Nazywana jest Wolnym Miastem. Nie obowiązuje tu duńskie prawo, na ulicy można kupić zioło zupełnie jak gdyby była to wata cukrowa, nie można robić zdjęć... Początek Christianii sięga lat 70-tych, kiedy to grupa hippisów po prostu zajęła sobie opuszczone koszary wojskowe. Teraz ludzie żyją tam legalnie, bo grunt jest ich ;) Dla mnie była to pewna odskocznia od tego, co zwykle się ogląda zwiedzając i w sumie bardzo miło będę wspominać czas tam spędzony. Jednak nadal ciężko jest mi zrozumieć fakt, czemu ludzie z własnej woli chcą mieszkać i żyć jak bezdomni (bo inaczej nie mogę nazwać życia w squacie)...



 

Copenhagen Street Food
Niesamowite miejsce! Być może nie najtańsze, aby zjeść obiad w stolicy Danii, ale zdecydowanie warto było wydać te 170 koron! Copenhagen Street Food znajduje się na Wyspie Papierowej. Wygląda niepozornie, bo dużo tu blachy falistej i mało miejsca dla ludzi. Po wejściu do baraków, okazuje się, że to wieeelka hala z najróżniejszymi stoiskami z jedzeniem - od chińczka po jedzenie bliskowschodnie. Dla każdego coś na pewno się znajdzie :) Niezwykle klimatyczne miejsce, które chyba nigdy się nie nudzi, bo za każdym razem można przecież zjeść coś innego ;) Trzeba się jednak przygotować spory wydatek - na jedzenie, lane piwko i małą marcepanową rurkę wydałam 170 koron.

 



Ile wydałam?

Transport
-transfer Toruń-Gdańsk-Toruń 19 zł
-lot Gdańsk-Malmö-Gdańsk 78 zł
-autobus Malmö-Kopenhaga-Malmö 200 DKK
-autobusy w Kopenhadze 28 DKK

Jedzenie
-Copenhagen Street Food 170 DKK
-kawka (a nawet trzy kawki) 100 DKK
-zakupy w sklepie 90 DKK (zakupy obiadowe dzielone na pół)
-zapasy z Polski 68 zł

Inne
-przechowanie bagażu 65 DKK (tutaj dzieliłam szafkę na pół z Wiktorią)
-magnes 30 DKK
-wycieczka kanałami 40 DKK


W niedzielę nad ranem, czekając na autobus który zabierze nas na lotnisko, zaczepił nas chłopak chyba wracający z imprezy, bo był lekko zawiany. Pytał się nas, czy Kopenhaga nam się podobała - odpowiedziałyśmy, że tak. "Byłyście na Distortion?" (festiwal uliczny) - my, że nie. "A w Tivoli?" (park rozrywki) - my, że również nie. "To co Wy robiłyście?" "A, chodziłyśmy tu i tam"... Dla mnie to jeden z lepszych sposobów na spędzenie weekendu :)



Zobacz też

0 komentarze