Sposób na Madryt w jeden dzień

18:23

Madryt, 24-26.03.2016 



Jeśli ktoś czytał notkę z moimi planami na 2017 rok to wie, że Madrytu na liście nie było... Pewnego pięknego styczniowego poranka postanowiłam jednak przejrzeć sobie połączenia Warszawa-Madryt i bach! Stwierdziłam, że lecę. Szkoda, że ta spontaniczna decyzja spowodowała mniej spontaniczny wyjazd dopiero ponad dwa miesiące później, ale i tak było fajnie :)

Połączenie z Modlina nie jest oszałamiające, bo chcąc lecieć do Madrytu na weekend, trzeba wylecieć w piątek - lądowanie o, uwaga, 23:45... A powrót? W niedzielę o 6:30. Tak więc wychodzi, że niby pobyt jest trzydniowy, a tak naprawdę to tylko jednodniówka ;)... Ale nie ma rzeczy niemożliwych! Dałam radę zobaczyć wszystko co zaplanowałam nawet nie spiesząc się przy tym.

Gdzie spałam?

Tym razem zrezygnowałam z couchsurfingu, bo godziny lotów nie były zbyt przyjazne - nie chciałam nikomu przeszkadzać, a w tym wypadku z pewnością by tak było. Pierwszą noc spędziłam w Living Cat's Hostel. Było czysto, schludnie, cena też przyzwoita, bo zapłaciłam tylko 15€. Co prawda spałam w 19-osobowym (!) pokoju, ale nie odczułam z tego powodu żadnego dyskomfortu. Z dodatkowych opłat (oczywiście nieobowiązkowych) można było dokupić śniadanie za 2€, z czego skorzystałam (najadłam się całkiem fajnie) oraz była możliwość pozostawienia bagażu w schowku po check-oucie - również za 2€.
Drugą noc postanowiłam spędzić na lotnisku. Powód był bardzo prosty Wylot o 6:30 oznaczałby pobudkę bardzo w nocy. Do tego dochodzi zmiana czasu na letni, więc tym bardziej bym się nie wyspała. Więc po co przepłacać? ;) Na planach jednak się skończyło, bo w autobus na lotnisko wsiadłam o 4:05, ale o tym może trochę później.

Jak poruszać się po mieście?

Na początek transport z lotniska (Terminal 1). Z racji, że lądowałam późno, nie miałam zbyt wielkiego wyboru i musiałam skorzystać z jedynego autobusu, czyli exprés aeropuerto. Kursuje on w nocy i w dzień i jedzie do samego centrum. Minusem jest z pewnością cena biletu - 5€ w jedną stronę (płatne u kierowcy). Do centrum dojeżdża również metro, ale miałam pecha i akurat podczas mojego pobytu coś remontowali akurat na tej linii.

Mając jeden dzień do dyspozycji na zobaczenie WSZYSTKIEGO, nie mogłam pozwolić sobie na wolny środek transportu. Początkowo wahałam się między wykupieniem dostępu do madryckich rowerów miejskich, a biletem całodniowym na metro. Obydwie opcje miały swoje plusy i minusy. Jeśli chodzi o rower - wychodzi dość drogo już sam jazda. Poza tym w momencie zarejestrowania się, z konta ubywa 150€... Jest to zabezpieczenie na wypadek, gdyby ktoś nie oddał roweru, albo go popsuł. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem na koniec oddają te 150€. Ale najpierw trzeba je mieć na koncie :D. Jeśli chodzi o metro, bilet dzienny kosztuje 8,40€, więc znośnie. Ale moim zdaniem, dużym minusem tej opcji jest to, że może wtedy umknąć wiele ciekawych miejsc wartych zobaczenia :) Mając tego rodzaju dylematy postawiłam na najtańszy i najpewniejszy środek poruszania się - moje nogi. Może i poruszałam się wolniej niż metro, ale za to ile zobaczyłam! Zrobiłam tego jednego dnia prawie 30 km i nie żałuję :)



Mój sposób na Madryt w jeden dzień

Tym razem baardzo się przyłożyłam do zaplanowania trasy, bo czasu było niewiele. Nie pozwoliłam sobie na improwizację. Kilka dni wcześniej zrobiłam research i wybrałam miejsca, które chcę zobaczyć i ułożyłam je w takiej kolejności, aby nie wracać niepotrzebnie drugi raz w to samo miejsce, a co za tym idzie - nie tracić czasu. Nawet mimo późnej pory położenia się do łózka wstałam bardzo wcześnie. Tak się poświęciłam! :D

Celem numer 1 był główny dworzec kolejowy, czyli Atocha. Niby co takiego wyjątkowego jest w tym dworcu? A no to, że w środek dworca można pomylić z palmiarnią ;) Prawdziwa oaza w centrum miasta! Można tam spotkać nawet żółwie...





Dalej poszłam, niepotrzebnie zupełnie, do miejsca które nazywa się La Neomudejar. Wejście kosztuje 4€, więc nie majątek, ale żałuję spędzonego tam czasu... Ich strona oczywiście jest tylko po hiszpańsku, więc zbyt wiele się nie dowiedziałam, ale znalazłam gdzieś w czeluściach internetu informację, że jest to galeria street artu. Niestety nie... Jest to galeria sztuki nowoczesnej. Której ja totalnie nie rozumiem, a opisy po hiszpańsku nie pomagały. Jedyną ciekawą rzeczą było "błądzenie" po kolejnych pokojach i szukania wejścia do następnego ;). Poza tym będąc tam ponad pół godziny, straciłam ostatnie słoneczne chwile w tym dniu.







Kolejny punkt programu to klasyk - Park Retiro. Szkoda, że pogoda nie dopisała, bo planowałam tam spędzić trochę więcej czasu. No niestety. Głównymi atrakcjami parku są na pewno piękny Palacio de Cristal i pomnik Alfonsa XII. Przy tym drugim jest mini jeziorko, gdzie ludzie chętnie wypożyczają łódki i robią sobie romantyczne pływanko :). Poza tym to prawdziwy park kotów! One były wszędzie :D









Z parku wyszłam tuż przy Puerta de Alcalá i zmierzyłam dalej w kierunku Plaza de Cibeles. Później dłuuugo szłam deptakiem Passeo del Prado. I jeszcze dalej na południe, aby w końcu dotrzeć do Madrid Río i znów ze smutkiem stwiedziłam, że mogłam się aż tak daleko nie fatygować :(. Być może to miejsce jest super w trakcie lata, ale w taką pogodę nie polecam...





Kolejnym miejscem z listy była Basílica de San Francisco. A tak naprawdę to nie sama Bazylika mnie interesowała, bo kościół jak kościół. Za to obok, tuż przy lewej ścianie kościoła można znaleźć piękny widok na miasto. No cudny!



Dalej było już z górki: Palacio Real, Jardines de Sabatini i Templo de Debod, czyli starożytna świątynia z II wieku p.n.e.! Nieźle się trzyma, nie powiem ;). Pierwotnie zostala zbudowana w Egipcie, ale w XX wieku podarowano ją Hiszpanii, gdzie ją odbudowano.







Później zgodnie z moim planem, którego pięknie się trzymałam, poszłam w kierunku stacji Teleferico Madrid w parku tuż obok. Powiem szczerze, że przejażdżka do Casa de Campo sprawiła mi wielką frajdę :D. Bilet w obie strony kosztował 5,90€, a w jedną stronę jechało się 10 minut. Mam słabość do parków i widoków z góry, więc było to idealne dla mnie połączenie. Po dojechaniu do Casa de Campo przeszłam się chwilę po parku i postanowiłam wracać. Nie było sprzyjających warunków... Ale, gdy dojedzie się już na miejsce, można również pójść do Zoo, albo parku rozrywki. Kto co lubi :).





Po zjechaniu kolejką ponownie minęłam Templo de Debod i skierowałam się na Plaza Mayor i później Plaza Puerta del Sol. Oba miejsca są praktycznie na początku każdej listy "must see" w Madrycie, ale jakoś nie powiedziałabym, że koniecznie musiałam je zobaczyć. Oczywiście przy okazji nie ominęłam Gran Vía oraz mniejszych deptaków, które bardziej polecam.





Ostatnim punktem dnia był taras widokowy na szczycie budynku Circulo de Bellas Artes, który oprócz tego, że ma fajny bar (z którego pewnie bym skorzystała, gdyby nie fakt, że było zimno) to jest to również galeria sztuki. Wejście na taras kosztowało 4€, a gdybym miała ochotę na obrazy to taki pakiet taras+wystawa wychodził 5€. W sumie mogłam się skusić, ale już byłam na tyle zmęczona, że mi się nie chciało.




A teraz wieczór. Couchsurfing, oprócz tego że można kogoś nocować lub też u kogoś spać, daje możliwość spotkania się z innymi ludźmi. Ja z tej moźliwości skorzystałam i wstawiłam ogłoszenie, że chętnie się z kimś spotkam (jak to brzmi?!). Na szczęście napisała do mnie Alicia, która zaprosiła mnie do siebie na obiad. Wpadli również jej znajomi i tak siedzieliśmy do 4:00. A w sumie to tak naprawdę 3:00, bo przecież zmiana czasu była. Jeśli ktoś się obawia surfowania, jest to bardzo dobry pomysł, by się z couchsurfingiem oswoić :). I własnie z tego powodu pojechałam na lotnisko tak późno i wcale tej nocy nie spałam. Ale za to jak fajnie było!


Ile wydałam?

Na sam koniec jeszcze chciałabym podsumować finansowo mój niby-weekend w stolicy Hiszpanii.

Transport 296 zł
-transfer Toruń-Modlin-Toruń 28 zł 
-lot Modlin-Madryt-Modlin 268 zł

Nocleg 74 zł
-Living Cat's hostel 15€ 
-przechowanie bagażu 2€ 

Jedzenie 89 zł
-śniadanie w hostelu 2€ 
-kawa, herbata, drobne takie tam przekąski (w tym również zapasy z Polski) 80 zł

Komunikacja w mieście 44 zł
-bilet Barajas-Madryt-Barajas 10€ 

Wejścia 60 zł
-Teleferico 5,9€ 
-Circulo de Bellas Artes 4€
-La Neomudejar 4€

Pamiątki 4,3€
    RAZEM około 580 zł

    Zobacz też

    0 komentarze