Pedro Juana Barcelona

23:05

Barcelona, 26.09-1.10.2013

Barcelona była naszym trzecim i tym samym ostatnim przystankiem hiszpańskiego wyjazdu (Girona-Andora-Barcelona). Mieszkaliśmy w Hostelu Cool na La Rambli. Idealne miejsce aby poznać Barcelonę! Niestety hostel był brudny, drzwi do pokojów się nie zamykały, nie było również żadnych szafek z zamknięciem. Nasze bagaże po prostu leżały... Jednakże cena i miejsce wynagradzały trudy spania w tych warunkach ;). Co więcej, mimo, że spaliśmy w pokoju ośmioosobowym, nikogo z nami nie było! Z Andory do Barcelony dotarliśmy późnym wieczorem, postanowiliśmy więc resztę dnia spędzić przy winie na balkonie.

Kolejnego dnia pierwsze kroki skierowaliśmy w stronę Łuku Triumfalnego. Został zbudowany w 1888 roku z okazji odbywającej się w Barcelonie Wystawy Światowej. Pełnił on rolę wejścia. Podobno jest to jedyny łuk triumfalny, który został zbudowany nie po wygranej wojnie czy bitwie, tylko dla sztuki ;).




Dalej podążyliśmy w kierunku słynnej świątyni Sagrada Familia. Rozpoczęto ją budować w 1882 roku. Jest to dla mnie pewien fenomen, że Hiszpanie nie mogą ukończyć jej budowy już od ponad stu lat! Mimo to, zarabiają na tym całkiem dużo. Za samo wejście do kościoła (3 lata temu) trzeba było zapłacić ponad 20 euro. Ciekawe ile będą brali z bilet wstępu gdy w końcu ukończą wielką Sagradę Familię? Przewidywany koniec budowy? 2026-2028 rok :). Dodam jeszcze, że na zdjęciach widoczna jest ta "ładniejsza" strona... Dookoła jest praktycznie plac budowy - robotnicy, dźwigi, rusztowania...




Po drodze spotkaliśmy również modernistyczny Szpital św. Krzyża i św. Pawła. Niesamowity budynek! Aż zachciało się chorować ;).




Ostatnim punktem dnia był Park Güell. Park, podobnie jak Sagradę Familę, projektował Antonio Gaudi. Odwiedziliśmy to miejsce na kilka dni przed planowanym wprowadzeniem opłat za wstęp... Hiszpanie kochają tego architekta. Dzięki niemu zarabiają miliony ;)











Wieczorem - zasłużone tapas i sangria :)

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od pobliskiej dzielnicy gotyckiej - Barrio Gótico. Jest to bardzo stare miejsce - budynki datuje się na XIII-XV wiek. Lecz dzielnica jest jeszcze starsza! Świadczą o tym budynki z czasów rzymskich, np. mury z IV wieku :). Budowlami, na które warto zwrócić uwagę jest Katedra św. Eulalii oraz Bazylika la Merce. Poza tym warto po prostu pospacerować po wąskich, gotyckich uliczkach.









Jakoś udało nam się nie zabłądzić i dotarliśmy do Portu w Barcelonie. Przywitał nas piękny budynek Poczty Głównej. Idąc dalej można zobaczyć rzeźbę zaprojektowaną w latach 90-tych w ramach prac modernizacyjnych. Nazywa się Barcelona Face i podobno była inspirowana Gaudim... Po krótkim spacerze w Port Vell dotarliśmy do Kolumny Kolumba







Po krótkim odpoczynku w hostelu ruszyliśmy w stronę budynków Antonio Gaudiego. Jego dzieła były niesamowite. Nie ominęliśmy takich miejsc jak: Casa Calvet, Casa Batllo czy Casa Mila







Dzień trzeci postanowiliśmy spędzić spokojnie. Pierwszym punktem był Parc de la Ciutadella. Trochę jak w raju :). Można pospacerować, posiedzieć, poleżeć, popływać, poskakać na gumie albo po prostu odpoczywać. 









Po dłuuugim spacerze dotarliśmy do drugiego i tym samym ostatniego punktu dnia - plaży La Barcelonetta. Mimo końcówki września spokojnie można było opalać się i kąpać w morzu.





Ostatniego dnia w końcu użyliśmy metra ;). Postanowiliśmy pojechać do Parc de Pedralbes i przy okazji zahaczyć o Camp Nou. Na stadion nie weszliśmy, bo kosztowało to jakiś milion, a z zewnątrz stadion szału nie robi, więc daruję sobie zdjęcia. Po drodze mieliśmy okazję zobaczyć śliczne zielone papużki. W naturze! :) W parku jest pięknie - warto się przespacerować. Największym budynkiem jest Palau Reial de Pedralbes. Był to budynek rodziny królewskiej. Mieszkali tam wtedy, gdy odwiedzali miasto.






Wieczorem poszliśmy oczywiście na długo wyczekiwaną paelle. Pycha :). Nad ranem czekała nas droga na  lotnisko w Gironie, a następnie lot do Bydgoszczy. Koniecznie chcę tam wrócić! 

Na koniec jeszcze kilka zdjęć z balkonu w hostelu. 








Zobacz też

2 komentarze

  1. Uwielbiam Barcelonę! W końcu w zeszłym roku spełniłam marzenie o tym, aby w końcu tam pojechać i wróciłam zachwycona. Na pewno tam wrócę!
    Piękne zdjęcia :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Barcelona wciąga :) Dziękuję i również pozdrawiam! :)

      Usuń