Zielony Dublin

12:34

Dublin, 8-10.08.2015

Do Dublina przylecieliśmy z Londynu- jest to chyba najtańszy i zdecydowanie najszybszy sposób aby dotrzeć do stolicy Irlandii. Mimo późnego wieczoru nie było problemu z przedostaniem się z lotniska do centrum - kursują autobusy miejskie oraz autokary.

Nocowaliśmy w hostelu Abbey Court przy Bachelors Walk. Z całego serca polecam to miejsce - jest czysto, śniadanie w cenie, można było zostawić bagaż po wymeldowaniu się, oczywiście jest w centrum miasta, poza tym super klimat :) (jeśli przeszkadza komuś spanie w pokoju z 6 obcymi osobami to lepiej niech się tam nie pojawia;)).

Tuż po załatwieniu formalności postanowiliśmy (nie wspomniałam, że tym razem wyjechałam z moim lubym!) sprawdzić co dzieje sie na dzielni... Szczerze - uważaliśmy, że Dublin to taka mieścina, że bez szału będzie, że to Londyn ma to coś. No to sie pomyliliśmy. Od wejścia okazało sie, że zostanie tutaj tylko na dwie noce to wielki błąd. Moglibyśmy tam być długo, no z tydzień ;). A i tak by się nam nie znudziło! Temple Bar pełen bawiących się ludzi, wesołych, pełnych życia (no pijanych tez, ale to szczegół). Przed pubami ludzie bawili się w np. jeżdżenie rowerem, który po skręcie kierownicą w prawo, jechał w lewo :). Chodziliśmy trochę uliczkami, zjedliśmy hamburgera. No i poszliśmy spać bo było już grubo po północy...



Kolejnego dnia skoro świt (czyli jakoś o 12...) ruszyliśmy, aby skorzystać z rowerów miejskich (po Berlinie i Londynie zakochaliśmy się w zwiedzaniu na dwóch kółkach, ale o tym pózniej). No ale niestety, rowery miejskie nie są dla turystów, tylko dla ludzi stamtąd (początkowa opłata 500€ sic!) Duuuży minus, ale trudno. Postanowiliśmy tym razem pojeździć autobusem, bo miejsca które chcieliśmy zobaczyć były dość daleko od centrum. Naszym pierwszym celem było morze.




Po skonsultowaniu się z pomocną panią z informacji turystycznej okazało się że do North Bull Island dojedziemy jednym autobusem. No to pojechaliśmy :) Niestety nie ogarnęliśmy gdzie musimy wysiąść, wiec wysiedliśmy za daleko... No ale nie ma tego złego, mieliśmy piękny spacer. Po drodze minęliśmy St. Anne's Park and Gardens




Jeśli chce się dotrzeć na wyspę, która wcale na wyspę nie wygląda, są dwie drogi. Pierwsza jest drewnianym mostem (The Wooden Bridge) lub druga Causeway Rd (prowadzi ona do pola golfowego). Wybierając druga opcję, można skorzystać z melexa, który jeździ w te i we wte leniwych ludzi :) Za darmo!




Po mega długim spacerze w końcu dotarliśmy na Dollymount Stand. Plaża i morze jest zachwycające, zupełnie inne niż Bałtyk, Adriatyk czy inne. No się zakochałam. Plaża ciągnie się 5 km. W takim wypadku spacerowaliśmy dalej... :) Gdy dotarliśmy do drewnianego mostu, byliśmy styrani ale planów wciąż było dużo, wiec nie odpuszczaliśmy. Zjedliśmy gigaloda i poszliśmy na przystanek gdzie autobus zabrał nas do centrum.






Nasz drugi punkt programu, czyli National Botanic Gardens był dość kiepsko skomunikowany z naszym pierwszym punktem, wiec znów czekał nas spacer. Ale znów było warto! Zobaczyliśmy klimat Dublina jaki chyba raczej znamy z filmów? A może to Londyn taki znamy?... No więc- dużo poustawianych obok siebie niskich budynków z czerwonej cegły. Zieleni raczej mało... Zieleń panowała za to w Ogrodach - jak w raju...








Wieczorem, jako że już powoli żegnaliśmy się z Dublinem, obowiązkowe piwko w barze. Zdecydowaliśmy się na The Porter House. Niepowtarzalny klimat, dużo piwa. No cudnie było!




Kolejnego dnia, przed odlotem zaliczyliśmy również kilka must-see, było ładnie, ale jednak wolę odwiedzać miejsca trochę mniej oczywiste. No ale jak trzeba to trzeba!

Tak czy inaczej Dublin jest niezwykłym dla mnie odkryciem. Jest zielono, klimatyczne, ludzie wyglądają na dość zadowolonych z życia - lubią się bawić i żyć. Na pewno tam jeszcze wrócimy...





Asia.

Zobacz też

2 komentarze

  1. wracajcie jak najbardziej bo jeśli Wam się spodobało to odkryjecie mnóstwo pięknych miejsc. Na Bull Island lepiej dojechać dartem - wysiąść na stacji Clontarf Road i potem na piechotę. Tak naprawdę, to Bull Island to niemal centrum - można spokojnie tam dojść pieszo z centrum bez jazdy autobusem. Następnym razem gdy chcecie piękną plażę poza centrum to wybierzcie się Dartem do Malahide lub Portmarnock lub jeszcze dalej do Skerries czy Laytown. Lub jeśli wolicie klify to do Howth. Lub tez piękne widoki i klify to Killiney Hill lub Bray Head. To wszystko to Dublin lub jego przedmieścia - nie trzeba więc jechać daleko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie! Na pewno tam wrócimy - w przyszłym roku się nie uda, bo za dużo mamy planów wyjazdowych, ale może w 2018? :D

      Usuń